Łąki, pola, wzgórza, doliny, pastwiska... i ani żywej duszy wokół.

Symboliczny charakter gęstości zaludnienia Gór Śnieżnych zauważa się od pierwszej chwili obecności w tym położonym na końcu świata rejonie.

Pojedyncze osady rozlokowane w znacznych odległościach względem siebie, stanowią rzadkie urozmaicenie pustynnego niemalże terenu.

Zamieszkałego przez pasterzy i rolników, którzy rzadko widują listonosza, gdyż ten pozostawia przesyłki w nacechowanych lokalnym kolorytem skrzynkach pocztowych na rozstaju dróg.

Rudy mieszka na jednej z farm. Opiekuje się małym wallaby, którego mama zginęła potrącona przez samochód.

W 2003 roku powstaje film grozy. Autorem scenariusza i reżyserem jest Rob Zombie, lider rozwiązanej już wtedy grupy metalowej White Zombie.

Film nie aspiruje do miana przełomowego, ważnego ani wpływowego, ale utrzymany jest w dość przejmującej atmosferze noir.
Opowiada o czwórce nastolatków, która podróżując przez Teksas przypadkowo trafia w gościnę do zwyrodniałych seryjnych morderców zamieszkujących tytułowy dom tysiąca trupów.

Eksplorując okolicę napotykamy domostwo jako żywo przypominające to filmowe.

Zdrowy rozsądek podpowiada, że przecież nikt nie czyha na nasze życie, mimo to czujemy na plecach oddech wyimaginowanego zwyrodniałego mordercy.

Miejsce wydaje się całkowicie opuszczone i nawet ziejące pustką psie budy przyprawiają o dreszcze.

Zastanawiam się nad przeznaczeniem jednego z pomieszczeń. Częściowo zakrzepłe plamy krwi na stole działają na wyobraźnię.

Kolejny pokój przypomina warsztat mogący równocześnie pełnić funkcję izby tortur.

Nowoczesny elektryczny czajnik wskazuje na niedawną obecność ludzi.
Na drzwiach pieca widoczne jest logo oraz nazwa organizacji chrześcijańskiej Beacon Light organizującej treningi biblijne. Kluczowym jej zadaniem jest nauka "jak zaprzyjaźnić się z Bogiem - w sześciu krokach".
Dużo lepszymi rezultatami na tym polu pochwalić się może niejaki Jon Lajoie, któremu udało się osiągnąć cel znacznie prościej i szybciej. Ale czy rzeczywiście o to mu chodziło?

Na zbłąkanych podróżników czekają tu pokoje gościnne. Ilu jednak jest takich, którym wystarczy odwagi?

Ściany jednego z pokojów przyozdobiono plakatami gwiazdorów radia i ekranu lat 50'tych.

Elwis wiecznie żywy...

22 stycznia 1936 roku. Australia żyje wstrząsającą wieścią o śmierci brytyjskiego monarchy, króla Jerzego V. Czy w świadomości ludzi kiełkuje już przeczucie zbliżającej się znacznie większej tragedii?

Opuszczamy dom tysiąca trupów pozostawiając stetryczałego właściciela, który i tak nie był zbyt gościnny.


Położone na północnym krańcu Parku Narodowego Kościuszki, jaskinie Yarrangobilly zajmują miejsce wśród głębokich wąwozów koryta rzeki o tej samej nazwie.

Ich wnętrze kształtowało się przez ponad 1000 lat - dość czasu na wytworzenie skomplikowanych form geologicznych, które dziś urzekają zapuszczających się tutaj z powierzchni ziemi gości.

Niektóre z nich przypominają scenografię rodem z filmu science fiction. Trudno uwierzyć, że są dziełem natury.

Z powrotem na powierzchni... czas wracać do miasta.

C.D.N.
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









