Urodziłem się i wychowałem w Jeleniej Górze. Jako dziecko, przechodząc przez most na Bobrze, spoglądałem na fabrykę papieru przy ulicy Wiejskiej. Wtedy jeszcze czynną i działającą pod nazwą Karkonoskich Zakładów Papierniczych. Jeleniogórskie dzieci używały wyprodukowanych tam zeszytów do robienia szkolnych notatek.
Teren zakładów zawsze krył przede mną tajemnicę - co może być po drugiej stronie muru? Jak znaleźć się na moście przemysłowym, prowadzącym do zakładu od strony ulicy Traktorowej, a równoległym do tego, którym tak często chodziłem?
Na terenie zakładu spotkałem byłego pracownika wracającego z wędkarskiego wypadu. Powiedział mi, że zakłady czynne były jeszcze dwa lata temu. Trudno w to uwierzyć patrząc na ruinę, która straszy dziś wybitymi szybami i walącymi się murami.
Dowiedziałem się też, że niedługo zabudowania zostaną wyburzone, a na ich miejscu powstanie targowisko. Nie wiem, kiedy się to stanie, jednak cieszę się, że udało mi się uchwycić ostatnie chwile agonii tej prężnie kiedyś działającej wytwórni.