CZĘŚĆ III - GDZIE MY JESTEŚMY?!

Po załatwieniu formalności hotelowych, wychodzimy by pozwiedzać okolicę. W pierwszej chwili nie rozumiemy, co się wokół nas dzieje. Gdzie my jesteśmy?

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Zgiełk, harmider, petardy wybuchające na każdym kroku, nigdy niemilknące klaksony, wszechobecne śmieci, brud... Czy tak wyglądać będzie nasze następne cztery i pół tygodnia?

Kliknij aby powiększyć

Z drugiej strony jednak wszystko, co widzimy jest tak różne od znanego nam otoczenia, że zafascynowani ruszamy rześko w głąb uliczek stolicy kraju.

Kliknij aby powiększyć

Życie toczy się tu na ulicy. I nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę, że większość mieszkań to ciemne nory, często pozbawione okien.

Kliknij aby powiększyć

Ani przez chwilę nie żałujemy jednak, naszego wyboru. Przecież przylecieliśmy tu właśnie po to, żeby poznać Indie, spróbować choć częściowo je zrozumieć i z perspektywy zdobytych doświadczeń spojrzeć na nasz własny kraj.

Kliknij aby powiększyć

Handlarze nie ustają w wysiłkach nakłonienia jak największej ilości przechodniów na skorzystanie z ich usług. Inni, "wolne elektrony" stoją w grupkach odurzając się tytoniem, którego się nie pali, lecz wkłada pomiędzy dolną wargę a dziąsła czekając, aż nikotyna się uwolni.

Inni z małych, metalowych kubków popijają herbatę. Jak się później okażą, bardzo słodką i zawsze z mlekiem prosto od krowy.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Tylko my jesteśmy tu obcy. Nasze czyste ubrania i białe twarze to magnes dla każdego rikszarza, sklepikarza i mijanego przechodnia. Jeśli nie chcą nam niczego sprzedać, zapytają przynajmniej skąd pochodzimy i jak się nazywamy.

Kliknij aby powiększyć

W ulicznych jadłodajniach przygotowywane są posiłki, w wielkich metalowych naczyniach, na gorącym oleju smażą się lokalne słodycze. Wszyscy sprawiają wrażenie, jakby doskonale się znali.

Kliknij aby powiększyć

Naszego pierwszego doświadczenia kulinarnego nie chcemy zaczynać na ulicy. Pomni ostrzeżeń o obcej florze bakteryjnej i zgubnych konsekwencjach wprowadzenia jej do naszych nieprzygotowanych organizmów, zamierzmamy powoli i stopniowo sobie ją przyswoić, zaczynając od jogurtów i gotowanego jedzenia.

Kliknij aby powiększyć

Na uliczne smakołyki przyjdzie jeszcze czas.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Dotarliśmy cali i zdrowi, wszystko w porządku, jesteśmy bezpieczni. Taki komunikat wysyłamy rodzinie, żeby zażegnać wszelki niepokój.

Internet jest tu łatwo dostępny, niestety działa tak powoli, że szybciej do Polski dotarłby chyba list wysłany tradycyjną pocztą.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Nie zamierzamy spędzać teraz zbyt wiele czasu w Delhi. Pozostawimy je sobie na koniec. Nie tracimy jednak czasu i pierwszego wieczora idziemy do dworca głównego, zarezerwować sobie bilety kolejowe.

Kliknij aby powiększyć

Wiemy, że mamy kierować się do międzynarodowego biura turystycznego (International Tourist Bureau), o którym pisałem w części pierwszej.

Choć nie wiemy dokładnie, dokąd iść, wbrew mniej lub bardziej natarczywym zaczepkom wszelkiej maści koników i naganaiczy, przemy bezwzględnie naprzód, starając się sprawiać wrażenie, że drogę znamy doskonale.

Kliknij aby powiększyć

Biuro okazuje się jednak zamknięte, ze względu na święto, o czym informuje nas strażnik. Trudno, przyjdziemy nazajutrz.

Skoro już tu jesteśmy, rozejrzyjmy się...

Kliknij aby powiększyć

Żebractwo jest bardzo "popularnym" zawodem w Indiach. Powszechnym do tego stopnia, że wielu ludzi świadomie się okalecza, robi to również ze swoimi dziećmi, ponosząc tę ofiarę w poczet przyszłych zarobków.

Kliknij aby powiększyć

Od pierwszej chwili pobytu w Indiach, odnosimy wrażenie, że odbyliśmy podróż w czasie i wylądowaliśmy gdzieś w bliżej nieokreślonej przeszłości, zawieszeni pomiędzy XIX a XXI wiekiem.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Co krok utwierdzamy się w przekonaniu, że naszym udziałem stała się możliwość spojrzenia na świat oczami dawnych odkrywców.

Kliknij aby powiększyć

Jedynie reklamy i szyldy sklepów przypominają, że wciąż jesteśmy w XXI wieku.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Wokół nas rozpoczyna się święto. Bardzo huczne święto. Ale o tym w następnym odcinku.



Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.

Następny Top Następny

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33]