Można rzecz, że Varanasi jest dla Hinduistów tym, czym Mekka dla Muzułmanów. To święte miasto, przez które rzeka-matka Ganges przepływa zabierając w swych falach prochy szczęśliwców, którym udało się umrzeć nad jej brzegiem.

Przyjeżdżając tu, spodziewaliśmy się spotkać z wszechobecną atmosferą duchowego uniesienia.
Dlatego zaskoczył nas fakt, że ceremonia palenia zwłok (o której pisał będę w następnym odcinku) objawiła się nam w zgoła innej postaci, samo miasto zaś niewiele różni się od hałaśliwego i zaśmieconego Delhi.

Mimo to, a może właśnie dlatego, po raz kolejny przekonaliśmy się, jak bardzo tutejsza kultura różni się od zachodniej.

Toalety publiczne tylko częściowo pokrywają zapotrzebowanie społeczne. Bo i jak skorzystać mają z nich kobiety?

Autoryksza to jeden ze sposobów poruszania się po mieście. Ma swoje wady i zalety.


Girlandy kwiatowe pełnią w Indiach funkcję nie tylko ozdobną, ale przede wszystkim ceremonialną. Wraz z orzechami kokosowymi stanowią nieodłączny element rytuałów religijnych.

Trudno wyobrazić sobie, skąd biorą się setki tysięcy kwiatów, każdego dnia składanych w ofierze indyjskim bóstwom.

Wyplatanie ich to bardzo poważne źródło utrzymania. Tradycyjnych (według polskiego rozumienia) kwiaciarni nigdzie nie zauważyliśmy.


Zielona potrawa widoczna na drugim planie to palak paneer - curry ze szpinaku z dodatkiem białego sera. Zdecydowanie godna polecenia!







Kino...

...i teatr.
Inaczej, choć zawsze niezwykle kolorowo.

Sitar to wspaniały instrument. Charakteryzuje się nie tylko wyjątkowym brzmieniem, ale i pięknym wyglądem.

Ze względu na stałe strojenie, jest jednak dość ograniczony. Podczas, gdy na fortepianie, czy gitarze zagrać można niemalże wszystko, muzyka płynąca z sitaru pozostaje ściśle związana z tradycyjną hinduską stylistyką.



Karabiny używane przez policję doskonale pamiętają czasy brytyjskiej okupacji.

Czym są słodycze w Indiach? Mleko i cukier to podstawowe składniki służące do ich produkcji. Brzmi swojsko, mimo to nie należy spodziewać się znajomych smaków.
Dla nas okazały się one bardzo mdłe, pewnie ze względu na nieobecność kwaśnej składowej.

Choć pomni wcześniejszych doświadczeń staramy się unikać lokalnych słodyczy, na widok budki ze zwyczajnymi na pozór lodami, garda opada...
Okazuje się to pochopną decyzją - lody mają smak kadzidełek. A kadzidełka powinny pozostać w sferze zapachów.

Komicznym elementem jest za to nazwa firmy produkującej aromatyczne "przysmaki".

Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








