Od niepamiętnych czasów, święta rzeka matka Ganges, jest świadkiem i niemym uczestnikiem złożonego rytuału, który dla Hindusów jest nie tylko obrządkiem ale i wyznacznikiem stylu życia.

Przed wschodem słońca, kiedy mgła wznosi się ponad jej spokojne wody, wypływamy, by przyjrzeć się codziennemu życiu mieszkańców Varanasi oraz licznych, przybyłych z całych Indii pielgrzymów.
Piąta trzydzieści rano. Słońce powoli wyłania się znad horyzontu. Płyniemy łodzią wzdłuż brzegu obserwując poranną aktywność tubylców.

Kiedy odbijamy, w ostatniej chwili przyłącza się do nas dziewczynka. W niewielkim koszyku niesie miseczki wykonane z suchych liści, wosk oraz kwiaty.

Ugniatając wosk w drobnych dłoniach, przygotowuje dla nas lampki, które po zapaleniu wypuszczamy na wodę.

Miasto budzi się do życia. Dzień zaczyna się od porannej kąpieli połączonej z modlitwą.

Ganga zniesie wszystko. Z odwiecznym spokojem każdego dnia toleruje tysiące namydlonych ciał...


...tony ubrań, bielizny i pościeli pranych przy jej brzegu.

Nikt nie gardzi wodą z Gangesu, choć wpada do niej wszystko, co tak zwanemu człowiekowi zachodniemu kojarzy się wyłącznie ze ściekami.
Rzeka pełna jest prochów kremowanych ludzi, a na jej powierzchni czasem unoszą się niedopalone zwłoki.
Mimo to woda ta doskonale nadaje się do zrobienia herbaty, czy zarobienia ciasta na placki naan.

Hindusi używają jej nie tylko dlatego, że jest "pod ręką" ale dlatego, że ma ona dla nich szczególne znaczenie. Zabierają ją do domu osobiście, lub zamawiają jej dostarczenie.

Jeden z autochtonów, któremu delikatnie zasugerowałem, że czystość rzeki odbiega nieco od standardów ustalonych dla wody pitnej, stwierdził, że woda nabrana do butelki nie "kwitnie".
Stałoby się tak z wodą pochodzącą z każdego innego zbiornika lub rzeki, gdzie w wyniku braku dostępu tlenu rozpoczyna się proces namnażania bakterii anaerobowych.

Wtedy, z braku wiedzy, przyjąłem te rewelacje jako żart lub w najlepszym wypadku zabobon. Okazuje się jednak, że wiele w nich prawdy.

W 1896 roku brytyjski lekarz E. Hanbury Hankin przeprowadził eksperyment, umieszczając wirusy cholery w wodzie z Gangesu i w wodzie destylowanej.

W pierwszej próbie bakterie zginęły w przeciągu trzech godzin, w drugiej utrzymały się nawet po 48 godzinach.

Stosunkowo niedawno indyjski inżynier środowiska D.S. Bhargava, na podstawie badań trwających trzy lata wywnioskował, że Ganges oczyszcza się ok. 15-20 razy szybciej niż inne rzeki.
Być może wpływ na to ma jej skład mineralny, być może przyczyny należałoby szukać zupełnie gdzie indziej...

Niestety, ilość zanieczyszczeń pochodzących z domów prywatnych podwoiła się od lat 90'tych. Przewiduje się, że ponownie podwoi się na przestrzeni jednej generacji.

Mimo ciągłego oczyszczania rzeki, w Varanasi liczba bakterii z grupy coli przekracza poziom uznany za bezpieczny przez Światową Organizację Zdrowia... trzy tysiące razy.

Zanieczyszczona woda to najczęstsza z przyczyn chorób skóry, niepełnosprawności i śmiertelności wśród noworodków.

Silne przywiązanie do tradycji i niska świadomość ekologiczna sprawia, że większość Hindusów nie dopuszcza do wiadomości faktu, że Matka Ganges stała się źródłem chorób.


Dla przeważającej części Hindusów wyznających Hinduizm, ghaty w Varanasi to cel ostatniej podróży w życiu.
Kto nie miał dość szczęścia by tu zamieszkać, przed śmiercią przybywa do tego świętego miejsca, by w domach położonych przy samej rzece oczekiwać na śmierć.
Ceremonia palenia zwłok odbywa się w całych Indiach, nie tylko w pobliżu innych rzek, ale i jezior. W samym Varanasi takich miejsc na linii przybrzeżnej Gangesu sąsiadującej z miastem jest kilka.
My jednak mamy to szczęście, że główny ghat Manikarnika, najważniejszy ze wszystkich w całych Indiach, znajduje się tuż przy naszym hotelu.

Już wcześniej zwróciliśmy uwagę na stosy drewna przyciętego do odpowiedniej długości i schludnie ułożonego w stosach.
Handel drewnem opałowym to przedsięwzięcie tak intratne, że nie uchodzi uwadze swoistego rodzaju mafii.

Nic dziwnego, tradycyjny pochówek uwzględniający spalenie zwłok na stosie z drewna sandałowego to koszt kilkunastu tysięcy rupii, gdzie duża część tej ceny przypada na opał, którego dla takiego przedsięwzięcia potrzeba ok. 200 kg.
(Przypominam, że większość hindusów jest w stanie utrzymać się za kwotę kilkudziesięciu rupii dziennie).

Za tańsze drewno zapłacić trzeba ok. 2000-3000 rupii.

Oczywiście nie każdego stać jest na tak kosztowny pochówek. Biedniejsi mają szansę skorzystać z kremacji w piecu elektrycznym - koszt ok. 800 rupii.
Jeśli to wciąż zbyt dużo, pozostaje ostatnia opcja... zatopienie z kamieniem u nogi to zaledwie 200 rupii.

Ciało dociera na miejsce ceremonii owinięte wcześniej w kolorową tkaninę. Czerwoną, pomarańczową, złotą, białą lub różową - w zależności od wieku, płci czy stanu małżeńskiego denata.
Zanim umieszczone zostanie w miejscu przeznaczenia, rodzina zanurza je w Gangesie by symbolicznie "przywitać" zmarłego ze świętą rzeką.

Po złożeniu na stosie, przykrywa się ciało kilkoma kłodami drewna i kiedy rodzina pożegna się ze zmarłym oraz wykona okolicznościowe zdjęcia, do stosu przykłada się zapaloną słomianą wiązkę.
Proces kremacji trwa od dwóch do trzech godzin. Jednocześnie palonych jest kilka zwłok, można więc zaobserwować różne stadia, w jakich znajdują się ciała pożerane przez ogień.
Popioły oraz części niedopalonego drewna, czasem również kości, wsypywane są do rzeki i tak zamyka się cykl hinduskiego życia.
Ściśle zabronione jest fotografowanie, jednak i tu znaleźć można "przedsiębiorców", którzy za cenę... 5000 Euro gotowi są załatwić "odpowiednie zezwolenie".
W praktyce wygląda to tak, że nieświadomy delikwent, który zgodził się zapłacić mnóstwo pieniędzy (z pewnością nie będzie to 5000 Euro, jednak nawet dziesięciokrotnie niższa cena jest absurdem), prowadzony jest na balkon sąsiedniego budynku, skąd może fotografować.
Wszystkich tego typu biznesmenów przepędzamy bez skrupułów.

Szanujemy ceremonię i poza kilkoma zdjęciami zrobionymi z łodzi, nie fotografujemy.
Zainteresowanych tematem odsyłam do filmu Baraka, gdzie cały proces został doskonale udokumentowany.

Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









