CZĘŚĆ XX - ZABAWA NA PIASKU

Nazajutrz wita nas chłód poranka. Czyste powietrze, cisza...

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Zupełnie nierealne wydaje się przebudzenie w miejscu, którego koordynaty do tej pory niczego nam nie mówiły, a pewnie wkrótce również ulegną zapomnieniu.

Na zawsze jednak pozostanie w nas wspomnienie tej chwili.

Kliknij aby powiększyć

Wielbłądy leniwie przeżuwają siano, ognisko tli się słabo, a my witamy kolejny dzień.

Kliknij aby powiększyć

W nocy nie byliśmy sami. Wokół legowiska zebrała się gromada żuków gnojarzy, które za dnia toczą kulki wielbłądzich odchodów, w nocy zaś szukają ciepła w towarzystwie ludzi i zwierząt.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Pobliskie spichlerze są puste - o tej porze roku ziemia nie rodzi. Pracy jednak jest dość - należy zająć się zbiorami z ostatniego sezonu.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Życie Mamraja nie wydaje się być skomplikowanym. Pewnie dlatego nie brakuje mu dobrego humoru - z uśmiechem wita kolejny dzień.

Kliknij aby powiększyć

Na dzieci poznane poprzedniego dnia długo czekać nie trzeba. Pojawiają się w silnej grupie, gotowe do zabawy.

Wraz z grupą dzieci mieszkających w chatce poniżej wzniesienia, na którym postanowiliśmy rozbić nocleg, turlam się po piaszczystym zboczu.

Kliknij aby powiększyć

Ciąg dalszy zabawy.

Kliknij aby powiększyć

Kiedy odpowiednia dawka pozytywnych emocji zostanie przyswojona, do głosu dochodzi ciekawość.

Kliknij aby powiększyć

Magda cierpliwie uczy pustynne dzieci polskich słówek. W większości przypadków powtarzają je bezbłędnie.

Maluchy okazują się niezwykle uzdolnione językowo. Warto zwrócić uwagę na mimikę twarzy chłopca siedzącego z prawej strony.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Ruszamy w dalszą drogę. Niezbędne jest ciągłe uzupełnianie płynów. Na szczęście przewodnicy zadbali o wodę mineralną - dzięki kilkunastu butelkom tego bezcennego płynu, unikamy wyschnięcia na wiór.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kolejna wioska i kolejni ludzie...

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Dzieci częstują nas nazbieranymi w okolicy owocami twardych, kolczastych krzaków. Jak na owoce rosnące na pustyni przystało, są one zwarte, niezbyt soczyste, ale i słodkie a zarazem kwaśne.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

Podczas przerwy obiadowej stajemy się obiektem zainteresowania kobiet zbierających w pobliżu nawóz oraz drewno na opał. Jedna z nich pyta Magdę, jaki środek powoduje, że jej twarz jest tak biała.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Tłumaczymy, że używamy kremów ochronnych i choć fakt, że i bez nich kolor naszej skóry dalece odbiegałaby od tego charakterystycznego dla Hindusów wydaje się oczywisty, kobiety zdają się nie przyjmować tego do wiadomości i w podnieceniu wcierają białą tajemniczą substancję w swoje napiętnowane słońcem i wiatrem twarze.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Zbliżamy się do Deshnok. Stąd wyruszymy dalej, na południowy wschód, do Puszkaru, gdzie czeka na nas wielki festiwal związany z corocznym targowiskiem wielbłądów.



Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.

Następny Top Następny

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33]