Hinduskie dzieci uwielbiają być fotografowane.

Z jednej strony to duże ułatwienie, bo problem przekonania ich do zrobienia zdjęć odpada, z drugiej jednak stanowi niemały kłopot, gdyż raz zachęcone, przełamawszy pierwsze opory (jeżeli w ogóle wystąpią, co rzadko się zdarza), wpadają w dziki entuzjazm, który niestety nie ułatwia pracy.

Na szczęście entuzjazm ten jest na tyle pozytywny, że kompensuje wszelkie niewygody.

Dzieci wiedzą, że prosząc o pieniądze za zrobienie zdjęcia, mają szansę je otrzymać i skrupulatnie z tej wiedzy korzystają.
Obowiązek odebrania zapłaty wpajany jest im przecież od najmłodszych lat przez rodziców.

Kiedy jednak w sposób nieco przekorny uświadamiam im, że żadnych "rupees" nie będzie, czują się z niego zwolnione i z radością wdzięczą się do kamery, by później cieszyć się efektami swojego pozowania.
W poprzednim odcinku wspomniałem o zawodzie, jaki spotkał nas w związku deficytem słoni w kraju, w którym spodziewaliśmy się, że będą one tak częstym zjawiskiem, jak chociażby psy i wielbłądy.

Niestety, choć trudno w to uwierzyć, podczas całej podróży widzieliśmy zaledwie dwa.

"Kierowca" jednego z nich zagadnął mnie w taki sposób, jakby pytał o drogę. Zdaję sobie sprawę, że to niemożliwe, jednak złudzenie było całkowite!

Kiedy Magda karmi młodą krowę cieciorką, myślę o wszystkich porcjach cielęciny, jakie spożyłem w życiu. Cóż... trzeba pogodzić się ze świadomością morderczych zapędów, jakim powolny jest człowiek - najbardziej bezwzględny drapieżnik na Ziemi.

Mimo wszelkich wątpliwości, Polska należy do krajów wysoko rozwiniętych. Jak to rozpoznać? Ludziom brakuje czasu. W Indiach wielokrotnie widzieliśmy ludzi po prostu siedzących sobie.

Odpowiedzmy sobie na pytanie - czy nie byłoby wygodniej, gdyby doba była dłuższa o dwie godziny?

Inne pytanie brzmi: czy zdajemy sobie sprawę, jaki procent ludzkości wciąż chodzi boso?
Wielokrotnie zastanawiałem się, jak to możliwe, że mimo postępu cywilizacyjnego i średniego wzrostu stopy życiowej ludzi na całym świecie, w XXI wieku coraz mniej wysiłku wkłada się w nadanie przedmiotom codziennego użytku formy trwałej pod względem wytrzymałości na działanie czasu, ale i estetycznego wzoru (nikt nigdy nie wydusi ze mnie określenie wzornictwa "dizajnem").

Mówiąc prościej, dziś - wyłączając określoną niszę produktów z najwyższej półki - niewielu zależy na wytwarzaniu rzeczy, które za sto lub dwieście lat wzbudzać będą podziw taki, jak w czasie ich wyprodukowania.

W branży budowlanej jest to szczególnie widoczne. Metoda wznoszenia nowych domów przypomina sposób, w jaki polscy przodownicy pracy odbudowywali Warszawę po wojennych zniszczeniach. I jak to się ma do estetyki starych budowli?

Warto wspomnieć też o charakterystycznym dla niektórych krajów Azji podejściu do zasad bezpieczeństwa pracy. Wcześniej obserwowałem to zjawisko w Tajlandii (Zdjęcie 1 i Zdjęcie 2).


Oto argument dla optujących za równouprawnieniem dla kobiet. Jak widać, mogą one wykonywać ten sam rodzaj pracy, co mężczyźni.


Właściciel naszego guesthouse zaprosił nas na wieczorny występ artystów ludowych w lokalnym domu kultury.

Cóż... gdybym był Hindusem, z pewnością bardzo chętnie obejrzałbym tańce Mazowsza odbierając je jako niezwykle egzotyczne i ekscytujące.

Pewnie dlatego tak bardzo podobały nam się występy miejscowych artystów.



Po serii tańców nadszedł czas na występ radżastańskich lalek. Ich animator - sam poruszając się w sposób niezwykle oszczędny - sprawia, że kawałek drewna i płótna ożywa na naszych oczach.


Kiedy artystka przyjmuje wyszukane pozy umieściwszy na swojej głowie dwa gliniane garnki, jesteśmy pod wrażeniem. Nie spodziewamy się jednak, że pokaz zakończy się balansowaniem piramidy siedmiu takich naczyń.

Ilość restauracji przypadających na metr kwadratowy powierzchni miasta Udaipur jest imponująca. Prawie wszystkie szczycą się częścią jadalną umieszczoną na dachu budynku, z obowiązkowym widokiem na jezioro (roof top, lake view restaurant).

Na jednym z nich, mając pałac na wodzie za plecami, spozywamy obfite śniadanie.

Hinduskie potrawy stanowią najczęściej zestawienie kilku rodzajów rozgotowanych warzyw z dodatkami, komponowanych w różny sposób w zależności od regionu, z którego pochodzą.
W jednej z restauracji znajdujemy podpowiedź, jak interpretować zawartość menu:
- palak - szpinak
- mutter - zielony groszek
- paneer - serek wiejski
- aloo - ziemniak
- chulla - cieciorka

Na deser miejscowe "pączki" u ulicznego sprzedawcy.

I uśmiech na drogę od sprzedawczyni kwiatów.
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









