
Brama Indii, Hotel Taj Mahal i węzeł kolejowy Victoria Terminus to obiekty, które większość przewodników opisuje jako obowiązkowe punkty programu dla każdego turysty odwiedzającego Mumbai.

Bardziej niż na monumentach architektury zależy nam na poczuciu atmosfery miejsca i poznaniu żyjących tu ludzi, trudno jednak zrezygnować ze spojrzenia na tak znaczące elementy miejskiego krajobrazu, tym bardziej, że mieszkamy tuż obok.

Przechadzając się po placu sąsiadującym z przystanią promów, nie przeczuwamy nadciągającego nieszczęścia.

26.11.2008, dokładnie tydzień później, wszystkie krajowe stacje telewizyjne jednogłośnie oznajmiły światu - Mumbai został zaatakowany!
Około sześćdziesięciu Pakistańczyków przybyło drogą morską z Karaczi porywając indyjski kuter rybacki.

Bandyci do brzegu dotarli na pontonach i za pomocą ładunków wybuchowych oraz broni palnej sterroryzowali dworzec Victoria Terminus, Hotel Taj Mahal, centrum żydowskie i kilka innych obiektów.
Dziesięciu uzbrojonych w karabiny terrorystów wzięło czynny udział w atakach w tej części miasta. Dziewięciu z nich zostało zastrzelonych, jeden pojmany.

Zginęło co najmniej 164 ludzi, a około trzystu zostało rannych. Za zamachami stoi pakistańska organizacja Lashkar-e-Taiba.

Jedyny pozostały przy życiu terrorysta, Azam Amir Kasab powiedział na przesłuchaniu, że ataki planowane były sześć miesięcy wcześniej. Amir otrzymał rozkaz, żeby zabijać "do ostatniego tchu".
Podstawowym celem byli zagraniczni biali turyści, szczególnie Amerykanie i Brytyjczycy.

Spacerujemy po halach dworca nie zdając sobie sprawy, że tydzień później znaleźlibyśmy się w śmiertelnym niebezpieczeństiwe.



Nie jestem skłonny do powierzchownych ocen. Wynikające z nich pomyłki są często krzywdzące i prowadzą do eskalacji nieporozumień.
Co jednak sprawia, że za większością ataków terrorystycznych na świecie stoją przedstawiciele krajów arabskich?

I jak rozumieć to, że w telewizyjnym programie dla dzieci, katarskim "domowym przedszkolu", kanał Al Jazeera Children pokazuje dzieciaki biegające z bronią, przykładające sobie lufy do głów, rzucające się wzajemnie na ziemię i bijące kolbami karabinów?

Fast food dociera do niemal każdego zakątka świata. W każdym kraju znajdą się amatorzy szybkiego i taniego posiłku.

W Indiach popularne amerykańskie sieci spod znaku hamburgera i frytek paradoksalnie stały się synonimem luksusu i wysokiego statusu społecznego.

Niestety konsekwencje użytkowania pozostają niezmienne niezależnie od szerokości geograficznej.
Po niecałej godzinie na pokładzie promu, lądujemy na wyspie Elefanta, znanej z wykutych w skale świątyń boga Sziwy.


Magda uwielbia kukurydzę. Po kilkutygodniowej indyjskiej diecie, widok ukochanej kolby wzbudził w niej niemałe emocje.


Tutaj kukurydzy się nie gotuje, a podpieka na węglowym kociołku.


Innym smakołykiem jest ryż zabarwiony szafranem i kurkumą, przekąska zarówno smaczna, jak i estetyczna.

Można tu również dostać owoce którymi częstowały nas dzieci na pustyni Thar.

Będące dziełem ludzkich rąk jaskinie robią wrażenie.
Przy pomocy prymitywnych narzędzi wydrążono tysiące metrów sześciennych skały tworząc rozległe hale pełne posągów dawnych bóstw.


Wyspa zamieszkała jest przez małpy, które przyzwyczajone do obecności turystów, agresywnie upominają się o poczęstunek.

Kiedy tylko zauważą owoc, atakują bez odrobiny strachu warcząc i dając do zrozumienia, że bez osiągnięcia celu nie ustąpią.

Ta małpka kogoś nam przypomina...


Krzesło w jednej z lokalnych jadłodajni przyciągnęło naszą uwagę skomplikowanym oznaczeniem. Sześć poziomów klasyfikacji, a to przecież tyko plastikowe krzesełko!

W Mumbaju popularne są stragany z używanymi książkami. Kopie zagranicznych powieści drukuje się na papierze o bardzo złej jakości i niskiej gramaturze, a sam druk również pozostawia wiele do życzenia.
Pewnie dlatego opatrzono je adnotacją - przeznaczone wyłącznie dla rynku wewnętrznego.

Czas pożegnać się z Mumbajem. Miasto jest tak rozległe, że jego opuszczenie na pokładzie autobusu jadącego normalnym tempem zajęło nam... pięć i pół godziny. Strach pomyśleć, co działoby się w godzinach szczytu.


Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








