
Kasy biletowe stacji kolejowej. Pociągi poruszają się przeważnie po powierzchni ziemi, jednak węzły, w celu zminimalizowania odległości pomiędzy poszczególnymi peronami, zorganizowane są również pionowo.
Zielony okrąg z zaznaczoną na czerwono stacją Shibuya to JR Yamanote Line.

System sprzedaży biletów zaskakuje wygodą i przemyślanymi rozwiązniami - na tablicy informacyjnej przy nazwie każdej stacji oznaczono cenę biletu jaki należy kupić, by się tam dostać. Oczywiście cena liczona jest od miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Bilet kasowany jest przez bramkę przy opuszczaniu peronu.
Gdyby przyszła nam ochota pojechać dalej, niż zaplanowaliśmy, nie ma problemu. Przy bramkach znajduje się maszyna, w której można nasz bilet "uzupełnić". Wsuwamy go w szczelinę, dopłacamy żądaną kwotę i otrzymujemy nowy.

Shinjuku, dzielnica biznesowa. Znajduje się w niej też dużo sklepów z elektroniką. Podczas mojej pierwszej krótkiej wizyty w Tokio, tu właśnie przyjechałem w celu zakupu aparatu fotograficznego.

Stacja kolejowa Shinjuku jest tak duża, że w zależności od tego, którym wyjściem się ją opuści, znaleźć się można w całkowicie odmiennie wyglądających częściach miasta.

Z jednej strony dzielnica uciech przeznaczona specjalnie dla pań. Na tych zdjęciach przedstawieni są wyłacznie panowie. Śliczni i modni w japońskim stylu.

Z drugiej zaś piękna świątynia shinto, religii dominującej w Japonii.

Sangenjaya, dzielnica, w której się zatrzymaliśmy. Nazwa stacji przedstawiona została w trzech alfabetach: od góry hiragana (sa-n-ge-n-dżi'ja-ja), kanji, czyli alfabet chiński oraz romaji, czyli znany nam dobrze alfabet romański.
Ponadto Japończycy posługują się jeszcze jednym alfabetem, katakaną, który słuzy im do zapisywania słów pochodzenia obcojęzycznego (głównie angielskiego).

Imperatyw nakazujący Japończykom być porządnymi, uczciwymi i pracowitymi jest wręcz rozbrajający. Oto i przykład: widać tu brygadę sprzątaczy na chwilę przed przystąpieniem do czynności służbowych, czyli zamiatania dworca kolejowego. Na szarfach widnieją hasła "czystość" i "porządek".

Miałem szczęście przebywać w Tokio podczas wystawy promującej najnowsze osiągnięcia techniki - Ceatec 2006. Takiej okazji się nie przepuszcza...


...tym bardziej, że prezentowany był na niej po raz pierwszy Seisaku-kun, znany też jako Murata Boy, powstałej od nazwy jego macierzystej firmy.

Seisaku-kun prezentował niebywały kunszt w jeździe na swoim rowerku. Poruszał się pod górę, w dół, slalomem, do przodu i do tyłu.

Cóż w tym nowego? Wiadomo przecież, że Japończycy już dawno za cel postawili sobie stworzenie humanoidalnego robota. Seisaku-kun jednak wyróżnia się tym, że nie tylko jeździ na rowerze, ale potrafi również zatrzymać się podczas jazdy i nie stracić równowagi. Odpowiada za to skomplikowany zespół żyroskopowy.
Zaśpiewać też potrafi, choć wstydliwy.
Tutaj można obejrzeć go w akcji i zobaczyć też inne ciekawostki z Ceatec 2006.

Telefon komórkowy z telewizorem? Nieuniknione. Jakość obrazu zaskakująco dobra.

Monitory plazmowe mimo, że imponują rozmiarami, to już nic nadzwyczajnego. Prezentowana była tu również znana już u nas technologia HDTV.
Na specjalnym pokazie na monitorze wielkości ściany pokoju wyświetlany był materiał filmowy o jakości oraz rozdzielczości odpowiadającej obrazowi na ekranie komputera (niestety niewidocznym na zdjęciu - ze względu na obawę przed szpiegostwem przemysłowym nie można było fotografować).

To nie samochód odgrywa główną rolę na tym stoisku, a zamontowany w nim system nawigacji.

Kiedy ludzie wybiją już wszystie zwierzęta i zostaną sami na Ziemi, zamiast pieska albo kotka towarzyszyć im będzie taki oto robot. Zapamiętuje i rozpoznaje (!) 12 twarzy, wita pana w domu, pyta, jak było w pracy, itp.

Ten robot może pracować jako kelner. Ale czy zdoła przekonać klientów, że zasłużył na napiwek?

W wydzielonym dla palaczy pomieszczeniu miłośnicy nikotyny oddają się swojej pasji.

Na każdym peronie kolei miejskiej, przy krawędzi, namalowano prostopadłe do niego linie. Maszynista zatrzymuje pociąg tak, że drzwi każdego wagonu ustawiają się w miejscu dokładnie przez te linie wyznaczonym.
Podróżni grzecznie stają w dwuszeregu, a kiedy drzwi się otworzą, czekają aż wysiadający opuszczą wagon, po czym rządkiem wchodzą do środka. Jeśli ktoś czeka na następny w kolejności pociąg na tym samym torze, ustawia się w równoległym dwuszeregu, a po odjeździe pierwszej partii, przesuwa się tylko w prawo zajmując miejsce w nowej kolejce.
Wyjątkiem są godziny szczytu, kiedy potrrzebni są specjalni upychacze (oshiya), czyli ludzie, których praca polega wyłącznie na dbaniu o to, żeby jak największa ilość ludzi zmieściła się w wagonie. Żeby to robić, muszą wykazywać pewne predyspozycje i pewnie dlatego wielu z nich to byli zawodnicy sumo.
Dla Japończyków rzecza niewyobrażalną jest jazda bez biletu. Dziwią się, że w Polsce bilety się kontroluje. "Ja to? To on nie wierzy, ża ja mam bilet?"

W pewnym małym kinie prezentującym filmy zdecydowanie nie głównonurtowe, grana była nowość - film gore, Meatball Machine, nawiązujący stylistyką do sławnego Tetsuo - The Iron Man. Na sali siedziało czterech japończyków i ja. Nie trzeba było znać języka, żeby się dobrze bawić.

Zastanawiająca jest ilość przemocy występująca w japońskich filmach. Wskaźnik przestępstw w Tokio jest jednym z najmniejszych na świecie - być może filmy odgrywają rolę wentyla bezpieczeństwa?

Hatashite wakki-no ippatu-gei wa ukerunoka? -
Czy sądzisz, że komuś podobała się ta historyjka (przedstawienie)?

Popularne stacje telewizyjne zalane są programami sprawiającymi wrażenie dość prymitywnych. Nie chciałbym jednak wypowiadać się na ich temat, być może nie zrozumiałem przesłania.

Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








