CZĘŚĆ VI - ASAKUSA

Asakusa dziś jest dzielnicą turystyczną. Można nabyć tu pamiątki, skosztować tradycyjnych przekąsek i poznać swoją przyszłość korzystając z usług maszyny wróżącej.

W XVII-XIX wieku znajdowała się tu dzielnica uciech - Yoshiwara.

Kliknij aby powiększyć

Budynek browarów Asahi, produkujących jedno z najbardziej popularnych gatunków piwa w Japonii. Reprezentuje ono kraj na świecie tak, jak Polskę reprezentuje Żywiec (którego nota bene kupić tu można w sklepach z zagranicznymi produktami spożywczymi).

Czarny trapezoid zwieńczony jest złoconym elementem mającym w założeniu reprezentować wzlatującą piankę piwa, w rzeczywistości zaś kojarzy się z czymś zupełnie odmiennym. Okolica budynku Asahi jest popularnym miejscem spotkań. Zgadnijcie "pod czym" umawiają się Japończycy?

Kliknij aby powiększyć

Transwestyci i transsekaualiści widywani są w Tokio stosunkowo rzadko (ja spotkałem jednego/jedną tylko raz), co nie znaczy, że ich nie ma.

Kliknij aby powiększyć

Punkt charakterystyczny dla Asakusy, brama Kaminari Mon. Stanowi ona wejście na Nakamise Dori, uliczki prowadzącą do buddyjskiej świątyni Senso-ji.

Kliknij aby powiększyć

Nakamise Dori charakterem i wyglądem przypomina nieco krakowskie Sukiennice. Po obu stronach mieści się około 90 sklepów pamiętających jeszcze erę Edo.

Można tu kupić wachlarze, miecze, kimona, buty, przekąski, figurki zwierząt... wiele ciekawych rzeczy.

Dziwne - dzielnica turystyczna, mnóstwo ludzi, ale turystów nie widać.

Kliknij aby powiększyć

Geta, drewniane chodaki, całkowicie jednak różne od tych holenderskich, czy rosyjskich. Nosi się je do tradycyjnych strojów (jak kimono), ale nie tylko. Występują w różnych odmianach.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Takie i widoczne poniżej zauważyc można na drobnych stopach maiko i geisha.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Niemożliwe jest wielogodzinne spacerowanie bez wzmocnienia się treściwym posiłkiem. Zupa okazała się bardzo ostra, ale tak dobra, że zjadłem ją w całości mimo kłopotów ze śluzówką.

Kliknij aby powiększyć

Aleja sław w lokalnym wydaniu. Ślad swój pozostawili tu aktorzy, muzycy i komicy, również zagraniczni.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

W dzielnicy Asakusa zachowała się największa ilosć budynków sprzed drugiej wojny światowej. W innych częściach miasta większość z nich została zniszczona.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Lampiony przed świątynią Senso-ji.

Kliknij aby powiększyć

Jeden z rodzajów tradycyjnych japońskich słodyczy. Ciasteczka ningyoyaki, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "smażoną syrenkę" (taką pływającą, nie fso).

Wykoane są z ciasta przypominającego gofrowe, a wypełnione anko, czyli słodką pastą z... czerwonej fasoli. Jeśli ktoś nie spodziewa się fasolowego nadzienia, raczej go nie rozpozna.

Kliknij aby powiększyć

Dla kontrastu - banany w czekoladzie. Smakołyk bliższy naszej kulturze.

Kliknij aby powiększyć

Świątynia Senso-ji. Oryginalnie powstała w VII wieku, została jednak zniszczona podczas nalotów bombowych w 1945 roku. Zrekonstruowano ją osiem lat później.

Kliknij aby powiększyć

Pięciopoziomowa pagoda to dość nowa budowla. Trzonem konstrukcji jest bal z japońskiego cyprysu. Konstrukcja ta bardzo dobrze znosi trzęsienia ziemi.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Przez Asakusę płynie rzeka Sumida. Przy moście widać dziwną konstrukcję przypominającą posklecane z bambusa restauracje w Tajlandii.

Kliknij aby powiększyć

W tle widać jeden z wielu hoteli kapsułkowych dających schronienie sararimanom późno kończącym pracę lub po prostu zasiedziałym w knajpkach z kolegami (z pracy oczywiście).

O hotelu kapsułkowym poczytać można w części 13.

Kliknij aby powiększyć

Drugie spojrzenie na piwną piankę zdobiącą budynek browarów Asahi.

Kliknij aby powiększyć

A'propos browarów... czas na piwo. I to nie byle gdzie, bo w najstarszym barze Tokio. Nazywa się on Kamiya i otwarty został w 1889 roku. Wcześniej w Japonii barów w zachodnim stylu nie było w ogóle!

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Kamiya to nie lada atrakcja dla ciekawskich podrózników. Miejsce zupełnie nie turystyczne. Utrzymany jest w stylu sprzed kilkudziesięcu lat a i odwiedzający go klienci pochodzą z innej epoki.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Chluba baru - denki-bran (zdrowe brandy?), czyli lokalny miks wina, brandy i czegoś jeszcze. Co ciekawe, w procesie produkcji przepuszczany przez trunek jest prąd elektryczny. Denki-bran pije się na zmianę z piwem - lepiej poniewiera.

Kliknij aby powiększyć

Alkohol sprzyja zawieraniu nowych znajomości. Tu udało się spotkać kolegę o podobnych zaiteresowaniach. Wrócił właśnie z fotograficznej eskapady. Pogadaliśmy o fotografii i urokach baru Kamiya.

Kliknij aby powiększyć

Kampai!



Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.

Poprzedni Top Następny

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16]