Mijając Ochanomizu dotrzemy do Surugadaishita, gdzie trafimy na uilcę, którą od początku do końca, jeden przy drugim zajmują sklepy z gitarami.

Gitary, tak jak na przykład sprzęt fotograficzny, kupić można tu bardzo tanio. O dziwo nie dotyczy to tylko produktów "made in Japan", ale również oryginalnych amerykańskich wyrobów.
Wszystkiego mozna dotknąć, wszystkiego spróbować. Gdyby jeszcze mieć na to dość czasu...

Znajduje się tu sklep firmowy Zemaitis, angielskiej marki, która wyprodukowała gitary dla takich gwiazd jak Jimi Hendrix, Dave Gilmour, Keith Richards, Eric Clapton, Paul McCartney, Joe Perry, George Harrison i Mike Oldfield.

Gitary są robione ręcznie, na specjalne zamówienie.

Firma celuje w klientelę o dostatecznie głębokiej kieszeni. Ta sztuka wyceniona została na 10,5 milionów jenów, czyli ponad 250.000 PLN.

Oprócz produktów Zemaitis, można tu znaleźć inne ciekawe instrumenty, jak na przykład gitarę Escape, składany model podróżny.

Niewiele pisałem do tej pory na temat japońskiego jedzenia. W przyszłości zamieszczę kilka przepisów na proste potrawy, które przygotować możemy ze składników łatwo dostępnych w naszych sklepach, a nie robimy tego, bo często nie wiemy "że tak można".
Na zdjęciu widoczny jest bar soba. Powierzchnia części jadalnej to nie więcej niż cztery metry kwadratowe.
Zamówienie składa się elektronicznie, płacąc w automacie i wybierając pożądaną pozycję przez naciśnięcie guzika. Za 450 jenów, czyli niewiele więcej niż 10 PLN zjeść można pyszną sycącą potrawę.
Kluseczki są tu bardzo popularne. Najczęsciej występujące to:
- udon - grube (o przekroju ok. 4-5 mm), wykonane z mąki pszennej;
- ramen - kluseczki zbożowe z dodatkiem jajka, najbardziej przypominające polski makaron;
- soba - kluski gryczane o bardzo ciekawym smaku.

Tylne uliczki są ciasne ale czyste. Ludzie hodują kwiaty doniczkowe zdobiące wejścia do ich domów, by ujarzmić otaczające ich zewsząd tony betonu.

Spożycie wina ryżowego sake nie ustępuje spożyciu piwa. Czy te butelki czakają na "mleczarza"?

Idąc dalej dotrzemy do Kanda, gdzie sąsiaduje ze sobą 150 sklepów oferujących około 10.000.000 używanych książek.


Ueno. Mniej blichtru, mniej pogoni za modą, więcej normalnego, codziennego życia.
Po prawej stronie widać logo sieci Tsutaya - odpowiednik naszego empiku wzbogacony o wypożyczalnię.

Jeśli zejść z głównej ulicy i zatopić się w jednej z wąskich alejek, trafimy do Ameyoko, kolorowe targowisko, wiele barów, straganów, salonów gier, małych restauracji i knajpek, w których wyłączeni z szaleńczego wyścigu szczurów ludzie spotykają się ze starymi znajomymi oraz poznają nowych.


Jeden z tych barów przyciąga moją uwagę wielkim aluminiowym garnkiem rodem ze stołówek szkolnych.

Okazuje się, że gotowane są w nim flaczki. Zupełnie inne w smaku niż nasze, jednak bardzo smaczne. Pewnie przygotowywane są z innych krowich żałądków, niż robi się to w Polsce. Jak wiadomo, krowa ma ich cztery.
Poza tym serwuje się tu inne proste przekąski, piwo oraz sake.


Czas zamówić coś do zjedzenia. Niestety, nikt nie pomyślał o zagranicznych turystach. Nawet ceny zapisane są bez użycia alfabetu romańskiego!

Wędzony kalmar to bardzo czysta forma białka. A jaka pyszna! Po obu jego stronach widać yakitori, czli mięso kurczaka na patyku do obsmażenia na grillu.

Hoppi, napój piwopodobny, bezalkoholowy. Właściciel baru zapytany o jego historię powiedział, że sięga ona czasów zaraz po drugiej wojnie światowej, kiedy to japończycy odbudowywali swój kraj. Ludzie byli niezamożni, nie stać ich było na zwykłe piwo - stąd taki wynalazek.

Pachinko - kolejne zjawisko na skalę narodową. Gra hazardowa, polegająca na wprowadzeniu metalowej kuleczki do odpowiedniej dziurki przez wystrzelenie jej z właściwą siłą w kierunku gwoździków zmieniających tor jej ruchu.

Kuleczka opada pod wpływem siły ciężkości podskakując na gwoździkach. Dawniej można było spotkać podobne gry w polskich wesołych miasteczkach. Salony pachinko występują w każdej dzielnicy.

Niektórzy z gości, tak zwani pachi-pro, zasiadają przy maszynie rano i opuszczają ją wieczorem w ten sposób zarabiając na życie.

W salonach pachinko panuje nieco duszna atmosfera powodowana wszechobecnym dymem papierosowym oraz niebywale hałaśliwą muzyką, mającą wzmocnić motywację i powodować euforię.
Japońskie prawo zakazuje organizowania gier hazardowych z nagrodami pieniężnymi, dlatego system wydawania wygranej to złożony proces. Gracz nie może zamienić kuleczek na gotówkę, może jednak pobrać nagrody w postaci papierosów lub alkoholu albo (i tu tkwi haczyk), wymienić je na kupony, które w okienku po drugiej stronie ulicy wymieniane są na gotówkę.

Powrót do domu późno w nocy - przewody w świetle księzyca.
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








