
Wnętrze pokoju wspomnianego wcześniej hotelu New Miyako. Wykończenia wykonano z dokładnością godną promu kosmicznego.


Nie mogło też zabrankąć elektronicznej muszli klozetowej...

...i podgrzewanego lustra. Można się ogolić zaraz po kąpieli.

Poprzedniego dnia oglądałem w telewizji dość ciekawy program. Uczestnicy mieli za zadanie pokonać iście piekielną ścieżkę zdrowia, małpi gaj wymagający naprawdę bardzo duzej sprawności fizycznej. Oczywiście na czas.
O poziomie trudności swiadczyć może fakt, że wśród startujacych ok. 50 zawodników bieżącej edycji, całość zadania ukończyć zdołały tylko dwie osoby.
A co tam dzisiaj grane? Kamera powolnym ruchem przesuwa się wokół skrępowanej i podwieszonej do sufitu kobiety, która w akompaniamencie muzyki klasycznej pojękuje sobie cicho. I tak sobie to trwa i trwa.

Czas na kolację. Restauracja ta specjalizuje się w potrawach, które dla Europejczyka bardziej przypominają przekąski. Są to szaszłyki z owoców morza, warzyw, wołowiny i innych składników, o których zdązyłem zapomnieć.

Charakterystyczną rzeczą jest brak krzeseł. Siada się bezpośrednio na podłodze, w której znajduje sie otwór o głębokości 40 centymetrów.
Wynalazek ten zwie się kotatsu - w oryginalnej wersji pod stołem umieszczony jest piecyk węglowy (współcześnie elektryczny). Stół przykrywa się kołdrą tak, żeby nogi pozostały zakryte i ogrzewane przyjemnie w przestrzeni pod stołem.

Tylna uliczka a na niej śmietniki, klimatyzatory i inne mało atrakcyjne dla ludzkiego oka widoki.

Przy głównej ulicy, za niezbyt rzucającą się w oczy bramą trafiam do swiątyni nienarodzonych dzieci. To bardzo smutne i ciche miejsce. Matki pogrązone w żalu przychodzą tu by modlić się za swoje niedoszłe potomstwo.

W jednym z mijanych po drodze sklepów zaopatrzyć sie można w osprzęt bojowy. Miecze katana, sztylety sai, gwiazdki do rzucania shuriken i inne rodzaje śmiercionośnej broni.

Kiyomizu-dera - sławny kompleks świątyń ulokowanych na zboczu wzgórza oraz w dolinie. Między innymi świątynia miłości.

Kiyomizu-dera znajduje się na liście zabytków Unesco i kandyduje do listy nowych siedmiu cudów świata.

Z głównego tarasu rozciąga się widok na miasto i góry. Niestety pogoda nie dopisała.



W pewnym momencie ujrzałem dziewczynkę kroczącą niepewnym krokiem i zasłaniającą twarz. Przypomniały mi się japońskie horrory.

Rozwiązanie zagadki okazało się prozaiczne - uczennice mają za zadanie odnalezienie z zamkniętymi oczyma drogi od jednego świętego kamienia do drugiego - zapewnia im to szybkie odnalezienie miłości.
Koi-uranai no ishi -
Kamień szczęścia w miłości

Można tu również wywrózyć sobie przyszłość.

A wróżbę wydrukowaną na kawałku papieru (omikuji) tradycyjnie pozostawić na specjalnym stelażu.


Nieco poniżej głównego budynku znajduje się wodospad Otowa-no-taki. Spływającą trzema strugami wodę można złapać do specjalnego naczynia i się jej napić.

Legenda głosi, że woda z każdego strumienia zapewnia zdrowie, długowieczność i sukcesy w nauce. Pewnie dlatego miejsce to tak często odwiedzane jest przez uczniów.

Stojac w kolejce do trzech wodospadów zastanawiałem się czy tysiące ludzi pijących wodę z tych samych naczyń nie sprawiło, że stały się one wylęgarnią zarazków. Wątpliwości rozwiał ultrafioletowy sterylizator. Tradycja i technologia - to właśnie Japonia.

Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









