
By wkroczyć w gęstwinę niezmienionych od 100 lat uliczek starego miasta należy zejść schodami Saannen-zaka. Mówi się, że ktoś, kto z nich spadnie, umrze w przeciągu trzech lat (pod warunkiem, że przeżyje upadek).

To niesamowite miejsce roztacza wokół atmosferę z początku minionego wieku. Słychać niemalże krzyki jeżdżących tędy dawno temu rykszarzy, rozmowy kupców i stukot geta stawiających drobne kroki gejsz.

Przechadzając się tymi uliczkami, odwiedzając sklepy, siedząc w kucki na matach tatami przy niskim stole i spożywając tradycyjny posiłek czuję, że przenika mnie duch starego miasta Kioto.

To tutaj powstały niektóre ze scen filmu Pamiętniki Gejszy.

Lecz co to? Widzę dwie maiko (uczennice, kandydatki na gejsze) spacerujące wzdłuż ulicy. Czyżby zabłądziły i przez przypadek trafiły do naszych czasów? Nic podobnego. W Kioto wciąż, bez zmian gejsze funkcjonują i mają się znakomicie.
Gejsz nie należy mylić z prostytutkami, bo niewiele mają z nimi wspólnego. To raczej ekskluzywne towarzyszki znające kulturę, sztukę, grające na instrumentach muzycznych i potrafiące znaleźć się w każdej sytuacji. Usługi seksualne to sprawa bardzo sporadyczna, wiążąca się ze specjalnymi uwarunkowaniami.

Szkolone są również w sztuce ceremonii herbacianej. Maiko i gejsze stanowią klasę samą w sobie - wygląda na to, że nie zawsze muszą być ładne.


By zaopatrzyć się w prezenty i pamiątki wystarczy rozejrzeć się dookoła. Wiele sklepików oferuje bardzo starannie wykonane przykłady japońskiego rękodzieła.


Sklep z piklami. Można próbować wszystkiego bez ograniczeń.

A zaraz za rogiem, w sklepie z winami zaspokoić pragnienie.

Napis mówi:
Niedoskonały świat formuje osobowość tak jak prędkość formuje toczący się kamień. Dlatego powinniśmy podziękować niedoskonałemu śiwatu (czy jakoś tak).

Ludzie widoczni na zdjęciu wyglądają, jakby dopiero wstali z łóżek. Pozory mylą - pracują oni w restauracji a strój ten to najwyraźniej ich uniform.

Warto pospacerować ulicami starego miasta, zapuszczać się coraz dalej i głębiej w boczne oraz tylne uliczki.

Tabliczka z nazwiskiem Nakano.
Wejścia do budynków mieszkalnych ulokowane są nie od strony głównej ulicy lecz wychodzą na metrowej szerokości ścieżki z tyłu budynków.
Domy te należą do rodzin mieszkających tu od wieków. Na podświetlonych tablicach umieszczono nazwiska rodowe lokatorów.

Jedna para drzwi pozostała uchylona. Zaglądam do środka (choć nie wypada). Widać charakterystyczny próg, przed którym pozostawić należy obuwie. Wejście do domu w butach to duży nietakt.


Kyuukyoku no sanshou -
Ostatnie japońskie drzewo pieprzowe (pewnie sklep sprzedaje pieprz z tego drzewa).


Swastyka, czyli buddyjski symbol szczęścia wywodzi się z symboliki Arjów, hinduskich wojowników. Słowo swastyka oznacza w sanskrycie "szczęście" albo "pomyślność" i jest symbolem zwycięskiego boga słońca.
Wykorzystanie tego symbolu przez Hitlera wynikało z wcześniejszych zainteresowań kulturami pogańskimi w Niemczech.
W Europie swastyka przywołuje jednoznaczne skojarzenia z faszyzmem, w krajach azjatyckich zaś występuje powszechnie i budzi pozytywne emocje.

Aby spełniły się życzenia można poszarpać za wiszącą w świątyni linę...

...lub spisać swoje pragnienia na drewnianej tabliczce i pozostawić ją uwieszoną na ścianie.

Postanowiłem zaopatrzyć się w oryginalne "japonki", czyli wykonane z trawy tatami zori.
W sklepie nie widać żywej duszy. Po kilkukrotnych nawoływaniach z zaplecza wyłoniła się skurczona ze starości kobieta. Przeprosiła za to, że musiałem czekać - jest już stara, dlatego często śpi na zapleczu. Nikt sklepu pilnować nie musi, bo nikt przecież niczego nie ukradnie.

Z tego samego materiału, co zori wyplata się maty układane na podłodze w świątyniach lub mieszkaniach. Podstawowy rozmiar tatami to 90 x 180 cm. W tradycyjnej zabudowie rozmiary maty determinują powierzchnię podłogi, przez co i całego mieszkania. Wymiary ścian są zatem wielokrotnością 90 cm.

Pod stalowym rusztowaniem kryje się świątynia, której remont zamierzony jest na 12 lat. Pozostało jeszcze 3. Sama konstrukcja rusztowania to przedsięwzięcie budowlane na ogromną skalę!

Ile pracy wymaga sama naprawa dachu tak, by zachowany był jego oryginalny charakter?

A poza starym miastem znowu szarość betonu...
Tak kończy się wyprawa do Kioto, czas wracać do Tokio!
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








