Ostatnia wizyta w Akihabarze pozostawiła mnie z pewnym niedosytem. To miejsce przez wiele dni wołało mnie, aż przyciagnęło, jak magnes. Czyżbym sam był otaku?

Zdjęcie przedstawia jeden ze sklepów oferujących kostiumy. Pomieszczenia handlowe zamują wszystkie kondygnacje jednego pionu widocznego tu budynku. Powierzchnia każdego z nich jest za to niewielkia.
Wiele sklepów w Tokio organizuje swoją przestrzeń w ten sposób. Wynika to z cen gruntu przyprawiających o zawrót głowy. Taniej jest wynajmować przestrzeń sklepową "w pionie".

Z tego samego powodu reklamy w Tokio umieszczene są pionowo (między innymi, ponieważ wpływ ma tu także charakter japońskiego pisma). Zamożne firmy, które stać na wynajęcie dużej powierzchni, dla podkreślenia swojego prestiżu umieszczają banery zarówno poziomo, jak i pionowo.

Fiksacja japońskiego społeczeństwa na punkcie kostiumów jest nie do przecenienia. Dominują mężczyźni chcący oglądać swoje wybranki w najwymyślniejszych strojach, ale kobiety nie pozostają w tyle, czego dowodem jest powstanie nurtu cosplay, gdzie panuje pełne równouprawnienie.
Cosplay to nurt polegający na przebieraniu się za bohaterów popularnych kreskówek bądź gier video. Kilka zdjęć znajduje się tutaj.
Jesteśmy jednak w "Akibie", gdzie spełniają się wszelkie marzenia zakochanych w komiksach okularników.

Tu wszyskto ma swój sens. Wszystko obraca się wokół odwiecznie pociągającej mężczyzn mieszanki seksapilu i niewinności. Nawet meble zdają się mieć swój głos.

A jeśli ten nie wystarczy, podadzą pomocną dłoń.

Kultura Akihabary, tak zwany "akiba style" to rzecz unikalna na skalę śwatową. Niewątpliwie mówi wiele na temat Japonii w ogóle.

A przynajmniej jej części.
Do następnego razu!

Przenieśmy się do Kawagoe, miasta leżącego w połowie drogi pomiędzy Tokio i Saitamą. Tam czeka kolejne zadanie, kolejny punkt programu nie do pominięcia - hotel kapsułkowy.
W dużych aglomeracjach jest ich wiele - pełnią funkcję "przechowalni" dla urzędników zmęczonych przedłużoną kolacją z biurowymi kolegami (często sowicie zakrapianą).
Czy warto wracać do domu o północy, stracić dwie godziny na podróż pociągiem, kiedy wystarczy zameldować się w "kapsułce" i tam dotrwać do rana?

Do hotelu kapsułkowego wstęp mają wyłącznie mężczyźni (z wyjątkiem hoteli przeznaczonych dla kobiet, występujących jednak sporadycznie).
Tu recepcja nie jest umieszczona na parterze. Na odpowiednie piętro wjeżdża się windą, po czym maszynie należy zakupić bilet. Hotel kapsułkowy jest względnie tani (jak na Japonię) - tutaj za dobę zapłacić trzeba odpowiednik 65 PLN.
Po zakupie biletu podchodzę do lady, za którą stoi dwóch uśmiechających się od ucha do ucha recepcjonistów. Zaprogramowano ich tak, by przy każdej okazji obaj kłaniali się w pas.

Bilet podaję jednemu z nich, a sam zabieram się za czytanie instrukcji obsługi hotelu.
A zatem...
DO NASZYCH GOŚCI:
Sposób zameldowania.
1. Zdejmij buty w tym miejscu (przy ladzie) i umieść je w szafce na buty.
2. Zakup bilet w maszynie.
3. Podaj bilet i klucz do szafki z butami recepcjoniście, następnie wpisz swoje imię oraz numer paszportu na listę gości.
4. Weź klucz do szafki i przebierz się w przebieralni.
5. Numer Twojej szafki odpowiada numerowi kapsuły.
Sposób wymeldowania.
Po przebraniu się oddaj klucz do szafki recepcjoniście i odbierz klucz do szafki na buty.

Na tym samym piętrze znajduje się sala wypoczynkowa z zawsze włączonym telewizorem i kilkoma dogorywającymi w fotelach amatorami nikotyny, przebieralnia/szatnia i łaźnia.
Trafiający tu klienci nie mają przy sobie zbyt wiele bagaży. Zazwyczaj jest to tylko teczka, z którą następnego dnia stawią się radośnie w biurze.

Dlatego rolę szaf i półek z powodzeniem pełnią szafki takie, jakie spotykamy w przebieralni na basenie.

Po przebraniu się w odpowiedni kostium (przypominający ubranie pensjonariusza zakładu dla psychicznie chorych), udajemy się do łaźni.
Niestety ze zmęczenia bądź lenistwa podarowałem sobie przemycenie aparatu zawiniętego w ręcznik. Poniższe zdjęcie nalazłem w internecie - w pewnym stopniu przypomina łaźnię, o której piszę.

Składa się ona z dwóch pomieszczeń połączonych szklaną ścianą z rozsuwanymi drzwiami.
Pierwsze zawiera umywalki, lustra, szafki, elektryczny fotel do masażu i wszelkie możliwe przybory higieniczne jednorazowego użytku (na przykład zapakowane sterylnie szczoteczki do zębów z natryśniętą na włosie pastą - otwierasz i myjesz).
Ściany i podłoga drugiego pomieszczenia wyłożone są kamieniem. Przy jednej ze ścian umieszczono rząd pryszniców - po japońsku "słuchawka" znajduje się na wysokości pasa, a korzysta się z nich siedząc na plastikowych stołeczkach, co kilku rozebranych do rosołu mężczyzn skwapliwie czyniło.
W końcu pomieszczenia umieszczono basen z gorącą wodą - bardzo relaksujący. Z drugiego pomieszczenia wejść można do bardzo gorącej sauny.

Po kąpieli biorąc ze sobą jedynie torbę ze sprzętem fotograficznym udaję się do swojej kabiny.
Jak pisałem wczesniej poziom bezpieczeństwa w Japonii pozwala porzucić troski o bezpieczeństwo własne i swojego bagażu. Gdyby przydarzyło mi się pozostawić aparat fotograficzny na ławce w przebieralni, z dużym prawdopodobieństwem nazajutrz odnalazłbym go w tym samym miejscu. Tam, lub w recepcji hotelu.

Konstrukcja pomieszczeń sypialnych przywodzi na myśl plastry miodu lub... kostnicę.
Po obu stronach korytarza umieszczono kabiny. Przypominają one miejsca sypialne w wagonie kolejowym. W korytarzu panuję cisza i mimo, że część kabin jest zajęta, a zamyka się je jedynie naciaganą kotarą, na zewnątrz nie wydostaje się żaden dźwięk. Czyżby wszyscy już spali?

Wewnątrz znajdziemy wszystko, czego potrzeba biznesmenowi strudzonemu po całym dniu harówki - telewizor, radio, budzik. Kapsułki są dość przestronne i bardzo wygodne.


Toaleta znajduje się na tym samym piętrze i jest oczywiście bardzo czysta. Za jej progiem w równym rzędzie stoją kapcie. Absolutnie nie wolno wyjść w nich poza toaletę. To jedna z najgorszych rzeczy jakie gaijin, czyli obcokrajowiec może zrobić w Japonii, gdy zostanie zaproszony w gościnę.
W domach prywatnych również obowiązuje zasada "toaletowych kapci". Oczywiście nie każdy stosuje się do zwyczaju posiadania ich, jednak jeśli już są, nie mogą one opuścić pomieszczenia, któremu służą.
Otwieram drzwi do toalety. Zdejmuję kapcie. Zakładam kapcie toaletowe. Załatwiam sprawę. Zdejmuję kapcie toaletowe. Zakładam kapcie domowe. AMEN.

Dobranoc!

Inny, bardzo ciekawy przykład hotelu kapsułkowego to Nakagin Capsule Tower w dzielnicy Ginza. Pomieszczenia mieszkalne przymocowano do trzonu budynku, każde za pomocą czterech śrub tak, że mogą one być łatwo rozmontowywane i wymieniane.


Projekt zrealizowano w 1976 roku (!). Więcej informacji i zdjęć znajduje się tutaj.
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








