CZĘŚĆ III - HAEINSA TEMPLE & GAYASAN

HAEINSA TEMPLE

Niedzielna wyprawa 2 tygodnie temu to było coś. Jedziemy w składzie: Paulina, Łukaszi i Young Bun, czyli nasza mała śmieszna koreańska tłumataczka, i ja.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Łukaszi

Kliknij aby powiększyć

Dachy Haeinsa Temple - fot. Łukaszi

Cel: Haeinsa Temple, czyli zespół świątyń buddyjskich na wschód od Daegu, powstałych w VIII wieku.

Kliknij aby powiększyć

Tripitaka Koreana - fot. Ania K.

Haeinsa to trzecia co do ważności świątynia buddyjska w Korei, ze względu na znajdujący się tam zbiór 80 tysięcy drewnianych tablic, tzw. Tripitaka Koreana, na których w XIII wieku wyryto historię buddyzmu.

Kliknij aby powiększyć

Tripitaka Koreana - fot. Ania K.

Zbiór zajmuje w sumie kilka budynków. Oczywiście jest to Dziedzictwo Narodowe. Do wykonania tablic wykorzystano drewno brzozy, które, według legendy, przez trzy lata gotowano w wodzie morskiej, a przez kolejne trzy - suszono w cieniu.

Kliknij aby powiększyć

Young Bun przed Haeinsa Temple - fot. Łukaszi

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Miejsce piękne. Roześmiane dzieci, ludzie pogrążeni w modlitwie. Przed wejściem do świątyni ściągamy buty.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Wewnątrz ciepła drewniana posadzka, miękkie materace modlitewne, zapach kadzideł, mnisi wybijający rytm na bębenkach i śpiewający mantry, wierni bijący pokłony przed posagiem Buddy.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Kliknij aby powiększyć

Fot. Łukaszi

Haeinsa Temple mieści się na terenie parku narodowego, a pomiędzy świątynią, a pasmem górskim Gayasan rozciąga się Hongryudong Valley, czyli "Dolina Karmazynowego Strumienia".

Nazwa nawiązuje do pięknego koloru wody, gdy jesienną pora czerwone liście opadają z drzew.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Atmosfera podniosła, co widać na załączonym zdjęciu ;).

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

GAYASAN

Najwyższym szczytem pasma Gayasan jest Sangwangbong (1430 m npm). Wtedy jeszcze nie znamy wysokości szczytu, ale nie ma mowy o tym, żeby nie wejść.

Zaczynamy się wspinać. Paulini idzie w różowych pseudo butkach, takich raczej na W-F, a mała Young Bun do końca nie może uwierzyć, że nie żartujemy i ciągle chce zawracać.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Początek bardzo przyjemny. Ścieżka wiodąca przez las, wzdłuż strumienia, wśród krzewów bambusa...

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Na drodze tłumy Koreańczyków ubranych w drogi osprzęt wspinaczkowy (głównie North Face).

Wygląda na to, że tu w górach jesteśmy sporą atrakcją turystyczną, przez co musimy uśmiechać się do każdego i witać słowami "Aniong Hasejo", co kosztuje wiele energii.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Tym gorzej dla nas, bo po godzinie zaczyna się hardkor. Prawdziwa wspinaczka, skalne podejścia. Przy tym góra robi nas w konia, bo szczyt wydaje się być tak blisko, a cały czas jest tak daleko!! Co chwila tylko powtarzamy "o, to musi być końcowe podejście". I tak z 5 razy.

Kliknij aby powiększyć

Sangwangbong (1430 m npm) - najwyższy szczyt pasma Gayasan - fot. Łukaszi

Wreszcie docieramy. Young Bun zostaje gdzieś w tyle, ale jak się później okazuje, cały czas nas nawołuje (:~O)!! Na szczycie pełen relaks i piękny widok na jeszcze więcej gór.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Łukaszi

Tekst: Anna Kloczkowska (Ania K.)
Zdjęcia: Paulina Korczyńska (Paulini),
Łukasz Witczak (Łukaszi), Anna Kloczkowska (Ania K.)



Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym reportażu są własnością Autorów. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autorów jest zabronione.

Następny Top Następny

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]