CZĘŚĆ IV - GUMOSAN I PUSAN

Miasteczko Gumi dzieli się na część industrialną, w której mieści się m.in. nasza fabryka i akademik oraz centrum z bogato wyposażonym targowiskiem i sklepami.

Jest też piękna część rekreacyjna z wielkim parkiem otaczającym jeden z wielu szczytów - Gumosan. Podróż na szczyt może być urozmaicona masą naturalnych i stworzonych ludzką ręką atrakcji.

GUMOSAN

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Na nasz kochany Gumosan (976 m n.p.m.) wybraliśmy się za późno. Szliśmy w standardowym składzie plus dwie polskie tłumaczki, które po chwili odbiły na pobliską świątynię, skuszone obietnicą przechadzających się tam, cytuję: "koreańskich ciach"...

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Po drodze czekało na nas mnóstwo atrakcji, takich jak: jesienne liście i kamienne kopce poświęcone duchom przodków (brrrr...), groty skalne z buddyjskimi kapliczkami, wodospady bez wody i punkty widokowe.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Łukaszi

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kobieta modląca się w wykutej w skale kapliczce.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Łukaszi

Kliknij aby powiększyć

Fot. Łukaszi

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Poza tym trochę się tez ociągaliśmy ze wspinaniem. W efekcie w połowie drogi koreańscy turyści zaczynali nam wygrażać, że jak nie zaczniemy schodzić, to będziemy tego żałować! Że mamy natychmiast przestać się wspinać i obrać kierunek przeciwny, bo już się ściemnia i połamiemy nogi (a wszystko na migi!). Byli na tyle stanowczy, że zawróciliśmy.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Potem, już niżej, poczęstowali nas owocami (popularna tu jabłko-gruszka, vel owoc południowego murzyna), a także wmusili w nas whiskacza (nie wszyscy protestowali...).

PUSAN

Pusan - tym razem na koszt firmy.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Soni (aka Weronika) + Young Bun (aka Louise).

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

"Weź ten aparat, bo jak ci *@&^&%$*..."

Na naszą drugą wycieczkę do Pusan (pierwsza wkrótce doczeka się fotorealizacji) pojechaliśmy w większym składzie, bo z całym polskim turnusem, co samo w sobie stanowiło niezłą atrakcję.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

W autobusie posypało się parę dobrych tekstów, które z żalem muszę objąć cenzurą.

Było deszczowo, ale odwiedzane miejsca nie wymagały słońca.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Odwiedziliśmy stadion olimpijski, ten słynny z meczu Polska-Korea 2002 (wyniku nie muszę przypominać), a także z występu Edyty Górniak.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Była koreańska siksa (posiłek) - bibimpap, czyli ryż z dodatkami dla ciekawych świata, a McDonalds dla tych cierpiących na szok kulturowy.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Zwiedziliśmy też oceanarium.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Ania K.

Na koniec moczenie nóżek we wschodnim Morzu Japońskim!

Kliknij aby powiększyć

Fot. Paulini

Tekst: Anna Kloczkowska (Ania K.)
Zdjęcia: Paulina Korczyńska (Paulini),
Łukasz Witczak (Łukaszi), Anna Kloczkowska (Ania K.)



Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym reportażu są własnością Autorów. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autorów jest zabronione.

Następny Top Następny

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]