Pierwsze szlify zostały zdobyte - mamy już pewne doświadczenie w kontakcie z tubylczą ludnością, można zatem opuścić Bangkok i wybrać się dalej, aby zwiedzić inne części kraju.
Najpierw jednak udamy się do szkoły masażu, obejrzymy wielkiego leżącego buddę w Wat Pho, wieczorem zaś przekonamy się, czy Tajlandzcy transwestyci rzeczywiście łudząco przypominają prawdziwe kobiety.

Po opuszczeniu Wielkiego Pałacu czujemy, że należy jak najszybciej napełnić burczące żołądki, a przede wszystkim się napić. Pragnienie dokucza nam nieustannie - temperatura nie spada poniżej 30 stopni, a wysoka wilgotność powietrza sprawia, że trudno jest oddychać.
Na terenie kupić można zieloną mrożona herbatę, ta jednak w odróżnieniu od Japońskiej jest nieznośnie słodka, przez co dla mnie zupełnie nie do spożycia.
Uratowało nas zimne i bardzo smaczne piwo Chang (taj.: słoń). Jak pisałem wcześniej, wystrój restauracji ma tu marginalne znaczenie - w zupełnie zwyczajnym lokalu (widocznym na zdjęciu) zjedliśmy pyszny obiad.

Do Wat Pho dostać się można rzeką Chao Praya, za pomocą wodnych taksówek lub regularnie kursujących łodzi pasażerskich.
Chao Praya to największa rzeka w Tajlandii. Panuje tu duży ruch, mimo wszystko jednak w godzinach szczytu warto skorzystać z tej drogi, gdzyż może okazać się ona znacznie szybsza niż próba przeciśnięcia się przez miasto wśród tysięcy taksówek, autobusów i motocykli.
Łodzie pasażerskie zatrzymują się na przystankach, mają regularny rozkład jazdy i zabierają sporą grupę pasażerów.

Wat Pho to Świątynia Odpoczywającego Buddy (Phra Buddhasaiyas) - czterdziestopięciometrowej długości posągu o uśmiechu pięciometrowej szerokości.
Jest to najstarsza i największa świątynia w Bangkoku. Jej pełna nazwa brzmi...
Kto odważy się ją odczytać, zrozumie, dlaczego pojawia się tak wiele rozbieżności w angielskim fonetycznym zapisie tajskich słów.

Budda ukazywany może być tylko w określonych pozycjach - oto jedna z nich.

Stopy inkrustowane są macicą perłową. Robi to ogromne wrażenie, szczególnie w zestawieniu z panującą wokół biedą.


Wierni modlą się wrzucając monety do ustawionych pod ścianą naczyń. A gdyby tak w katolickich kościołach ofiarę zbierało nie dwóch, czy trzech ministrantów, a pięćdziesięciu?

Wat Pho to również kolebka tradycyjnej tajskiej medycyny oraz sztuki masażu. W działającej tu od 1955 roku szkole odbywają się kursy farmacji, przygotowywania leków i położnictwa.

Masaż oferowany jest w Tajlandii na każdym kroku. Na ulicy, na targowiskach czy w centrach handlowych. Po kilku godzinach wędrowania, godzinny masaż stóp powoduje, że nabieramy siły aby przemierzać kolejne kilometry.

Mnie jednak najbardziej odpowiada masaż całego ciała, szczególnie zaś pozycje, w których masażysta naciąga mięśnie opierając ciało masowanego na swoim kolanie i unosząc go w górę.
Zauważyłem, że masażu udzielają głównie kobiety. Wydawałoby się, że w ich drobnych ciałach zabraknie siły do wykonania pewnych ruchów. Nic podobnego, z zadziwiającą krzepą "łamią" kręgosłupy turystom równie sprawnie, co mężczyźni.

Tym razem jednak przypadł mi w udziale męski masażysta. Dopiero po pewnym czasie zauważyłem, że nie zwyczajny, bo obdarzony sześcioma palcami u każdej dłoni. Nie wierzycie? Proszę bardzo - przyjrzyjcie się z bliska.

Warto wspomnieć też o targowiskku Penang leżącym w pobliżu portu. Można nabyć tu sprzęt elektroniczny dobrej jakości po bardzo niskiej cenie.
W przewodniku po Tajlandii opublikowanym przez lokalną firmę Saen Sanuk napisano: "Targowisko to pełne jest taniego sprzętu elektronicznego, który dziwnym trafem wypadł za burtę statków przypływających do portu".
To wiele wyjaśnia...

Transwestytyzm w Tajlandii jest dość powszechny i nie budzi kontrowersji, jak w krajach Europejskich. Pozostaje w zgodzie z życiem codziennym oraz religią.
W Bangkoku z powodzeniem funkcjonuje kilka kabaretów, w których występują wyłącznie mężczyźni oraz transwestyci.

Bodajże najsłynniejszym z nich jest kabaret Calypso, który zdecydowaliśmy się odwiedzić.

Informację o kabarecie Masami znalazła w japońskim przewodniku po Bangkoku. Udaliśmy się zatem do reklamowanego tam biura podróży, aby sprawdzić ceny biletów. Te okazały się dość wysokie, dlatego zapadła decyzja, aby kupić je bezpośrednio w kasie kabaretu.
Tu przywitała nas niespodzianka - ceny były jeszcze wyższe niż w odwiedzonym biurze podróży!
Okazało się, że kabarety transwestytów są bardzo popularne wśród japońskich turystów, dlatego też, biuro podróży mogło zaoferować tańsze bilety, które kupowało hurtowo.

Patrząc dociekliwym okiem można stwierdzić niedociągnięcia w wizerunku większości tancerek, jednak w kilku przypadkach do dziś brakuje mi pewności.

Patrząc na "panie", które zechciały zrobić sobie wspólne zdjęcie z Polakiem, trudno się pomylić. Mimo starannie wymodelowanego ciała (między innymi podpiłowanych kości barkowych!) rysy zdradzają męską przeszłość tancerek.

Następnego dnia rano...
- Pobudka.
- Śniadanie.
- Japonki do taksówki.
- Autobus.
- Ayuthaya.

Na ulicach widoczne są często emblematy królewskie, portrety rodziny królewskiej i inne obiekty wyrazu umiłowania wobec panującego monarchy.

Po starannym wybraniu środka transportu, opędzeniu się od kierowców tuk-tuków, ustaleniu trasy zwiedzania oraz ceny, pięć Japonek i jeden Polak ruszają zwiedzać miasto.
Poruszaliśmy się wynajętym songthaew'em. Jego nazwa oznacza dosłownie "dwa rzędy" - pasażerowie zajmują miejsca na pace siadając na ławkach ulokowanych po dwóch stronach wzdłuz pojazdu.

Ayuthaya to dawna stolica Tajlandii. Dziś znajdująca się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości (UNESCO).


Wat Yai Chaimonkorn.

Stoimy przed chedi w stylu cejlońskim. Można wejść do środka...

...pod warunkiem, że nie boimy się nietoperzy.

Kiedyś było to tętniące życiem olbrzymie miasto zaliczające się do najbogatszych na świecie.
Niestety uległo napaściom wojsk birmańskich i uległo niemalże całkowitemu zniszczeniu. Do dziś zachowały się ruiny przypominające o jego świetności.

Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








