CZĘŚĆ XVI - POCHMURNE KRABI I TAJSKI BOKS

Pora deszczowa w Tajlandii niekoniecznie musi oznaczać ciągłe ulewy, rzeki wylewające się ze swych koryt albo nieokiełznane klęski żywiołowe, jak można by przypuszczać na podstawie telewizyjnych doniesień oraz niektórych produkcji filmowych zlokalizowanych w tym rejonie świata.

W okresie od końca maja do połowy października opady są oczywiście znacznie częstsze i bardziej intensywne, jednak poza sporadycznymi przypadkami nie wpływa to drastycznie na życie codzienne mieszkańców kraju.

W czasie naszego miesięcznego pobytu, w środku pory deszczowej, opady wystąpiły czterokrotnie i były krótkie oraz obfite.

Kaprysów pogody nie należy jednak lekceważyć, o czym przypominają występujące tu co pewien czas trzęsienia ziemi oraz tsunami (jap.: fala portowa).

Jednak, mimo, że deszcz nie pada nieustannie, niebo znacznie częściej bywa pochmurne: ciemne i grożące deszczem lub blade i niemrawe.

Z taką właśnie pogodą spotkaliśmy się na Krabi.

Kliknij aby powiększyć

Pewnego wieczora wybrałem się samotnie na skuterową przejażdżkę wzdłuż wybrzeża. Pozostawiwszy liczne hotele i restauracje w tyle, jechałem dalej, zagłębiając się w las do momentu, gdy trafiłem na rozwidlenie.

Postanowiłem zjechać z drogi głównej i sprawdzić jeszcze kawałek... aż dotarłem do plaży sięgającej prawie po horyzont.

Kliknij aby powiększyć

Cofająca się fala odpływu odkrywa piaszczyste dno, podziurawione drobnymi otworami, z których nieustannie wyłażą miniaturowe kraby tylko po to, żeby za chwilę schować się w kolejnej dziurce.

Kliknij aby powiększyć

Spadek dna jest tak niewielki, że w trakcie odpływu morze odsłania jego kilkukilometrowe pasmo, odcinając drogę ucieczki mniej ruchliwym zwierzętom, pozwalając równocześnie ludziom na dotarcie do pobliskich wysp piechotą.

Kliknij aby powiększyć

Trzeba uważać jednak, aby nie dać się zaskoczyć wracającej wodzie!

Czasem zdarza się, że niedoświadczony kapitan niewielkiej łodzi nie zdąży opuścić mielizny i zostanie uwięziony do momentu, aż morze zdecyduje się zabrać go łaskawie z powrotem.

Kliknij aby powiększyć

Podobno na wybrzeżu tym żyło kiedyś tak wiele ślimaków mnożących się w tak olbrzymim tempie, że te obumarłe tworzyły "dywan", będący domem i źródłem wyżywienia dla kolejnych pokoleń.

Przez wieki proces narodzin i śmierci powtórzył się wielokrotnie tworząc warstwę skamielin o grubości 40 centymetrów, liczącą sobie dziś około 40 milionów lat!

Kliknij aby powiększyć

W czasie zaledwie trzech kwadransów, jakie poświęciłem na eksplorację tego zakątka, woda wróciła, pozostawiając jedynie wąski korytarz, którym udało mi się dotrzeć do brzegu suchą stopą.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Następnego dnia wynajęliśmy łódź motorową, aby odwiedzić kilka malowniczych wysepek położonych w pobliżu Krabi. Pogoda postanowiła utrzymać się na poziomie neutralnym, nie pozwalając nacieszyć się dostatecznie lazurowym oceanem oraz plażami rodem z katalogów biura podróży.

Kliknij aby powiększyć

Ograniczyłem się do wykonania zaledwie kilku zdjęć.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

W widocznej tu grocie mieszka około tysiąca ludzi! Trudno wyobrazić sobie dzień powszedni któregoś z nich.

Kliknij aby powiększyć

Woda była cudownie przejrzysta. Opuściliśmy łódź, aby popływać z rurką. Na głębokości około pięciu metrów dno pokryte było lasem koralowców, wśród którego tysiące kolorowych rybek odbywało swój taniec.

Kliknij aby powiększyć

MUAY THAI, CZYLI MORDOBICIE

W odcinku VIII pisałem o tym, jak to nie udało nam się zobaczyć meczu Muay Thai, czyli tajskiego boksu. Tym razem trafiła się po temu okazja, której nie mogliśmy przegapić.

Po powrocie do miasta zauważyliśmy, że jedna z odnóg głównej ulicy została w całości zadaszona i zaanektowana przez bary i restauracje. Jej końcówka rozszerza się tworząc plac, na którym ustawiono ring bokserski, trybuny oraz stoliczki barowe.

Okazało się, że za stosunkowo niewielką cenę 100 THB, jaką zapłacić należało za obowiązkowe piwo, będące przepustką do świata przemocy, otrzymaliśmy miejsce przy samej scenie, na której zawodnicy bezlitośnie kopali się po piszczelach, uderzali łokciami w głowę oraz kolanami w szczękę.

Kliknij aby powiększyć

Przed rozpoczęciem walki, zawodnicy odmawiają modlitwę przy akompaniamencie tradycyjnej muzyki, po czym z bojowymi okrzykami na ustach ruszają, aby skopać sobie tyłki.

Kliknij aby powiększyć

Po zakończeniu walki, zwycięzca schodzi z ringu (a przegrany się z niego zwleka, lub jest zwlekany), po czym rusza w kierunku widowni, aby dać się sfotografować i pobrać odpowiedni napiwek.

Przepraszam za jakość zdjęć - wykonane one zostały dość leciwym aparatem kompaktowym.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Masami Shibata

Tajski boks to jedna z najskuteczniejszych i najgroźniejszych sztuk walki. Będąc w Tajlandii, nie spotkałem się z innymi rodzajami sportu przynoszącego tak duże emocje (i dochody!), jak Muay Thai. Walczyć uczą się już kilkuletnie dzieci, aby później w ten sposób zarabiać na życie.

Jak ważny jest Muay Thai dla Tajlandczyków świadczyć może mocno rozbudowana gałąź przemysłu filmowego, opierająca się właśnie na akcji z wykorzystaniem tego sportu.

Kliknij aby powiększyć

Plakat z filmu Ong-Bak

Za najbardziej znany film z udziałem bardzo popularnego ostatnio Tony'ego Jaa uznać można Ong-Bak, opowiadający o wiejskim chłopcu, który rusza do miasta w poszukiwaniu skradzionej z jego wioski głowy Buddy, po czym rozprawia się ze złymi ludźmi, odzyskuje skarb i wraca do domu jako bohater.

Drugi z jego filmów, Tom-Yum-Goong opowiada o wiejskim chłopcu, który rusza do miasta w poszukiwaniu uprowadzonego przez złych ludzi słonia i słoniątka, rozprawia się z tymi ludźmi, odzyskuje swoje zwierzęta i wraca do domu jako bohater.

W pierwszym przypadku dużym miastem jest Bangkok, w drugim - Sydney.

Mimo nieskomplikowanej fabuły, oba filmy robią duże wrażenie, głównie ze względu na doskonale zaaranżowane sceny walki, piękne plenery oraz umiejętności akrobatyczne głównego bohatera.

U DENTYSTY

Na koniec przenieśmy się chwilowo do Bangkoku.

Pewnego ranka zaatakował mnie ból zęba. I nie był to ból, który można by zignorować, a leczenie pozostawić na później. Musiałem poszukać pomocy.

Piszę o tym, by zachęcić do korzystania z usług dentystycznych w Tajlandii (oczywiście, jeśli ktoś już tam wyląduje). Wybór kliniki nie jest obojętny. Warto skorzystać z tych oferujących najwyższą jakość, gdyż mimo luksusowych warunków, najnowocześniejszego sprzętu i znakomitej obsługi, ceny są niższe niż w Polsce.

Pani, która zajęła się moim zębem, w pierwszej chwili wzbudziła moje wątpliwości młodym wyglądem. Miała jednak okazję dowieść swojego profesjonalizmu upierając się, że ból w dolnej piątce powodowany jest ubytkiem w górnej. Nie chciałem w to wierzyć, ale po udanym zabiegu okazało się to prawdą.

Kliknij aby powiększyć

Tutaj znajduje się kilka zdjęć pokazujących wnętrze tej kliniki. Niestety bardzo małych i przefiltrowanych, jednak nie udało mi się znaleźć innych.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Masami Shibata

Na zakończenie dzisiejszego odcinka - kąpiące się w przy zaporze dzieciaki...

Kliknij aby powiększyć

...i zakaz wstępu... dla osłów?



Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.

Następny Top Następny

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18]