
Mglisty poranek za oknem warszawskiego terminala przypomina mi o zdarzeniach sprzed trzech lat, kiedy to z tego samego powodu żaden samolot nie był w stanie wylądować przez prawie dwie doby.

Zaczynam przygotowywać się psychicznie na walkę, którą trzeba będzie stoczyć, jeśli lot zostanie odwołany. Niestety, nie pierwszy raz - nic przyjemnego.

Nadchodzi czas wejścia na pokład. Samolot krąży. Mija godzina, dwie... nie wylądował.
Po odebraniu bagażu, pasażerowie lotu Warszawa-Kijów pospiesznie udają się do biura linii Aerosvit, którym nie udało się nas zabrać z Polski.

Pod drzwiami kolejka, jesteśmy drudzy. Pani obsługująca biuro oznajmia, że musi iść odebrać lot. Wróci za godzinę, a że jest sama, "kto chce, może poczekać". A kto nie chce? Przecież każdy z nas ma zamiar wylecieć jeszcze dziś. Czekamy.
Po godzinie pani wraca. Jest pięć miejsc w samolocie Turkish Airlines, który właśnie ma odprawę.

Po chwili, z ręcznie wypisanymi kartami pokładowymi biegniemy oddać bagaże. Niestety nie ma już nikogo, kto zechciałby je przyjąć. Samolot Turkish Airlines właśnie odleciał.
Powrót na koniec kolejki - ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
Czym różnią się dobre linie lotnicze od tych złych?
W dzisiejszych czasach, kiedy nawet państwa powszechnie uważane za ubogie wyposażają się w nowoczesne maszyny, ważne jest to, w jaki sposób przewoźnik radzi sobie w sytuacjach awaryjnych. Właśnie takich, jak ta.
"Pani Zosia" działa w panice dając wszystkim do zrozumienia, nie ma miejsc, nic nie może zrobić i że właściwie już dawno powinna być w domu. Absolutny brak profesjonalizmu.
Żeby zrobić nowe rezerwacje, należy anulować stare. Pojawia się problem - biuro obsługuje inny system, niż to, które sprzedało nam bilety. W końcu pojawia się promyk nadziei - do Bangkoku polecimy liniami Thai Airlines przez Frankfurt tego samego dnia wieczorem.
Należy pamiętać, że w przypadku odmowy przyjęcia pasażera na pokład wbrew jego woli, znacznego opóźnienia lotu lub całkowitego odwołania lotu, pasażerom przysługuje prawo do opieki.
W ramach opieki przewoźnik powinien bezpłatnie zapewnić pasażerom:
- wyżywienie i napoje;
- dwie rozmowy telefoniczne, faksy, dalekopisy lub e-maile;
- zakwaterowanie w hotelu wraz z transportem pomiędzy lotniskiem a miejscem zakwaterowania.
Niestety "pani Zosia" albo ich nie zna, albo otrzymała odgórny przykaz, by kłamać, że opieka nie przysługuje pasażerom w sytuacji, gdy lot jest opóźniony lub odwołany z przyczyn naturalnych (tu: atmosferycznych - taka sytuacja występuje w przypadku ubiegania się o odszkodowanie).
Nie potrafię obojętnie przejść obok przypadku bezczelnego łamania praw konsumenta. Przecież nie chodzi o ten posiłek, a o ewidentne wykorzystywanie niewiedzy pasażera. My wiemy, dlatego proszę o odmowę przydzielenia posiłku na piśmie.
"Pani Zosia" chwyta za długopis, po chwili jednak decyduje się zadzwonić do szefa, który oczywiście zleca jej ustąpić.

Aby zachować twarz, "pani Zosia" łaskawie komunikuje, że "w drodze wyjątku" szef zgodził się wydać kupony. W drodze wyjątku!!!

Przed nami kilka godzin oczekiwania na upragniony lot.

Samolot (choć i ten jest opóźniony), wreszcie startuje. Odczuwamy częściową ulgę. Wszakże opuszczamy Warszawę, ale na lot z Bangkoku do Hanoi będziemy spóźnieni.
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









