Hotel, w którym po zwyczajowym obchodzie okolicy decydujemy się zatrzymać, daje kolejny przykład na to, jak przy niewygórowanym budżecie możliwe jest komfortowe podróżowanie w Wietnamie.

Koszt jednej doby w dwuosobowym pokoju to zaledwie ok. 12 PLN/os. Do dyspozycji mamy nawet niewielki basen.

Nie bez powodu Hoi An nazywane jest zagłębiem krawców. Z pewnym przybliżeniem stwierdzić można, ze połowa lokali w mieście (a przynajmniej w jego centrum) służy za salony krawieckie, w drugiej zaś umieszczono wykwintne restauracje.



Atmosfera unosząca się w okolicy pozwala na chwilę relaksu, zasłużoną w trakcie wymagającej podróży.

Nie można oczywiście zapomnieć o obowiązkach. Następnego dnia wewnętrzna dyscyplina nakazuje nam wstać z łóżek parę minut po godzinie czwartej rano.

Dzięki temu stajemy się świadkami unikalnego przedstawienia, jakie rozgrywa się przed wschodem słońca na brzegu rzeki.

Kiedy reszta mieszkańców miasta jeszcze śpi, kupcy działają już z pełnym rozmachem. Jeszcze wcześniej pracę rozpoczęli rybacy, odpowiedzialni za codziennie dostawy niezliczonych ilości owoców morza.

Trudno znaleźć miejsce, gdzie można by stanąć i robić zdjęcia, nie przeszkadzając wirującym niczym pszczoły w ulu kupcom.

Udaje mi się jedak zająć skrawek powierzchni na rogu betonowej platformy. Jeden fałszywy krok dzieli mnie od kąpieli w mętnej wodzie.


Czy białko może występować w przyrodzie w czystszej postaci? Kalmary odarte ze skóry prezentują się bardzo apetycznie.

Zaglądam przez ramię handlarce w nadziei, że uda mi się poznać ceny zakupu produktów. Taka wiedza okazuje się bardzo przydatna przy negocjacjach.

Bez niej zdani jesteśmy jedynie na umiejętność wyczucia, przez ile sprzedawca mnoży swój potencjalny zysk, z szerokim uśmiechem na twarzy szacując stopień naszej ignorancji.



Pomijając pewne wyjątki, natura okazuje się być bardzo konsekwentna w nadawaniu drapieżnikom pewnych charakterystycznych cech zewnętrznych.
Spoglądając na węgorza od razu wiemy, że u podstawy jego diety nie leżą z pewnością glony ani porosty.



Wietnamczycy nowy dzień witają szklaneczką zimnej jaśminowej herbaty. W towarzystwie znajomych spędzają bardzo dużo czasu. Dzięki temu na starość nie skarżą się na samotność.

Część zadaszona służy sprzedaży mięsa. Choć w promieniu kilkudziesięciu (a być może kilkuset) kilometrów prawdopodobnie nie znajdziemy ani jednej lodówki, nie widać tu much, a towar wydaje się być bardzo świeży.
Droga od ubojni do siatki klienta jest tu bardzo krótka, dzięki temu nie ma potrzeby faszerowania mięsa antybiotykami.

- Co!?



Malownicze tereny wokół Hoi An doskonale nadają się do rowerowych wycieczek. Wypożyczenie roweru na cały dzień kosztuje złotówkę, dlatego decyzja zapada szybko.






Miła dziewczyna pracująca w biurze turystycznym opowiada o swojej rodzinnej miejscowości Nha Trang. Dajemy się namówić i po chwili mamy już w kieszeniach bilety na wieczorny autobus.
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.








